Jeden z najbardziej fantastycznych dni :)
Przyznaję, że mam awersję do imprez typu wieczory Panieńskie, męskie pośladki ze sznurkiem pomiędzy nimi ... najobrzydliwsza rzecz pod słońcem.. tort w kształcie penisa .. i świecące różki .. no nic bardziej oklepanego ..
Na szczęście ta impreza nie odbyła się pod znakiem clubbingu w centrum Wawy ..
Znak rozpoznawczy miałyśmy w kolorze moro .. ze szwabskimi flagami naszytymi na ramionach :P (nie mam nic do Niemców- żeby nie było ;))
Chopaki biegaly z naszywkami brytoli :)


